Kategorie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Testujemy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Testujemy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2018

Rowerek biegowy chillafish Bunzi 2w1

  Choć od ponad roku już z niego nie korzystamy to wreszcie pojawia się obiecana ocena rowerka biegowego chillafish.

Oli 2 Latka

  Rowerek jest stworzony dla dzieci w wieku od 1-3 lat. Tak naprawdę Oli zaczął korzystać z niego jak skończył 18 miesięcy i opanował sztukę chodzenia do perfekcji. Rowerek jest bardzo leciutki co jest wielką zaletą. Oli jest w stanie sam przenieść go przez krawężnik, próg itp. Rowerek jest niski mimo to z początku musieliśmy pomagać małemu na niego wejść.
  Rowerek ma możliwość ustawienia dwóch rozstawów kół.
3 koła i 2 koła.
3 koła idealne do początków nauki.
  Na samym początku Oli poprostu sobie na nim siadał i kazał się pchać z czasem sam zaczął kombinować aż w końcu załapał ruszanie. Mimo to nogi kurczowo łapały się ziemi. Z czasem zaczął podnosić nogi w górę i szaleć. (Tu należy uważać na spacerach gdyż jadąc z górki dziecko może się rozpędzić, a nie wie jeszcze jak hamować)
Przy ustawieniu 3 kółek siedzisko jest minimalnie niżej niż przy 2 kółkach co też jest zaletą dziecko jest w stanie postawić całą stopę na ziemi co zapewnia mu stabilność i bezpieczeństwo.
  Zmiana z 3 na 2 jest banalna wystarczy odkręcić śrubkę i przekręcić nogi i o to powstaje nam rowerek biegowy na 2 kółkach. Siodełko lekko się podnosi dzięki czemu nogi układają się wyżej i dziecku w wieku 2 lat jest łatwiej się odpychać. Namówienie Olcia na 2 kółka troszkę mi zajęło jednak teraz nie wyobraża sobie jazdy na 3 kółkach.
  W siodełku mamy mały schowek na jakąś zabaweczkę, ciasteczko. Oli miał problem z otwieraniem go jednak z czasem odgiął część zapinającą i problem znikł.
Kółka nie są gumowe ani plastikowe jest to tworzywo takie jak w wózkach spacerowych. Łatwo można je wyczyścić ściereczką nie niszczą się mimo ekstremalnego użytkowania.
Kierownica jest plastikowa jak i całość rowerka, nie nagrzewa się ani nie ślizga łatwa w utrzymaniu czystości i wygodna dla dziecka podczas jazdy.
Rowerek posiada w siodełku uchwyt dla rodzica dzięki czemu noszenie go gdy dziecko się znudzi jazdą nie jest uciążliwe.
  Ogólnie rowerek jest przeznaczony do 3 lat jednak rodzeństwo cioteczne w wieku 6-7 lat też na nim jeździło niestety ze względu na wagę coś uszkodziło w kółkach.
  I tu przechodzimy do wad.
Rowerek jest do 20 kg. W przypadku przeciążenia plastik może nadpęknąć, mieliśmy też problem z kółkami które zaczęły się blokować.
Jednak mąż pogrzebał i już da się jeździć jest to jednak przestrogą dla innych by uważać na obciążenie.
Mimo wytrzymałości jaką ma rowerek coś nam pękło w środku i lata. Nie wpływa to na jazdę jednak grzechocze co może być lekko irytujące.
Plastiki przy siedzeniu troszkę nam popękały mimo to oprócz wyglądu rowerek nie stracił na funkcjonalności.
Siedzisko ma ozdobne wytłoczenia, które ciężko jest doczyścić z ewentualnych lepkich zawartości.
Gdy rowerek skończył 3 lata użytkowania pękła nam kierownica, najprawdopodobniej z winy synka który dość mocno nią szarpał podczas zabawy. Wystarczało skleić taśmą i teraz użytkuje go siostra cioteczna Olcia.
Oli za miesiąc skończy 3 lata
  Czy polecamy rowerek TAK!
Jest naprawdę fajny i mimo mankamentów które nam się przydarzyły jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Jest to w sumie ulubiona zabawka Olcia. Jeździ nim po domu jak i po dworze.

  Nasza ocena to 4+ ze względu na pękające plastiki i zacięcie kółek.
Jeśli dalej się zastanawiacie czy kupić dziecku ten rowerek biegowy to powiemy wam tak:
  • Umiejętność utrzymania równowagi
  • Aktywnie spędzany czas
  • Pokonywanie przeszkód.
To rzeczy których Oli nauczył się od początku swojej przygody z rowerkiem.
Naprawdę polecamy gdy dziecko opanuje umiejętność chodzenia.
Teraz przesiadamy się na większy biegowy rower SCOOT XXL zobaczymy co to będzie :)

piątek, 25 września 2015

Śliniakowo Fartuszkowo

Jak wczoraj obiecałam dziś trochę o śliniakach niby nic, a jednak coś. W sumie śliniaki z początku dostawałam lub kupowałam bo ładne dopiero potem okazało się że wybór powinien zależeć od przydatności a nie koloru. I tak mam dość sporo śliniaków w sumie wszystkie używam przeważnie dlatego że do póki nie zabraknie mi czystych biorę ciągle nowe. Ocenę zacznę od moich ulubionych kończąc na śliniaku na którym bardzo się zawiodłam, a był kupowany rozważnie i po większym przemyśleniu. Zaczynajmy więc

Bobobaby z rękawami


Mój ulubiony niestety Oli już się w niego nie mieści rękawy są za krótkie i obciskają mu roczki więc śliniak do roku maks chyba że wasz bąbelek jest malutki.

Cena:

W sumie nie przeraża zapłaciłam za niego 10 zł ale zaznaczam było to na promocji normalnie kosztuje 15zł zaopatrzyłam się w dwa.

Funkcjonalność wygląd:

Śliniak przyjemy dla oka, kolory wesołe zachęcające dziecko. Posiada rękawy co jest dużym plusem przynajmniej mamy dokładnie zabezpieczone ubranie zwłaszcza gdy maluch sam próbuje jeść. Nie wiem jak Mój syn to robi ale zawsze ma łokcie w posiłku więc tu rękawy sprawdzały się super.
Z jednej strony jest frota z aplikacjami ( jak widać na zdjęciu powyżej). Jest przyjemna w dotyku i co najważniejsze łatwo ją zaprać.

Z tyłu jak widać jest ceratka co zabezpiecza dziecko przed przesiąknięciem fartuszka za co ogromny plus. Nie ma nic gorszego jak plamy z barszczu czerwonego bo śliniak przecieka.


Zapięcie rzep. Rozwiązanie super, łatwo się zapina odpina rzep mocno trzyma. Na naszym fartuszku jak widać tkanina lekko poszarpana rzepem to dlatego że musiałam małemu na początku go trochę ciaśniej zapiąć ale też rzepem tym łatwo zaczepić więc śliniak nie będzie ciągle idealnie wyglądał.

Nasza ocena to 5.

Nigdy na niego nie narzekałam szkoda że już wyrośliśmy.

Nasz numer dwa tej samej firmy

Bobobaby z kieszonką



Cena:

W sklepach stacjonarnych około 8zł mi udało się kupić za 5,60zł od razu zabezpieczyłam się w dwa bo wiedziałam że firma mnie nie zawiedzie.

Funkcjonalność wygląd:

Śliniak super się sprawdza jest dla dzieci powyżej roku jak to daje do zrozumienia producent na opakowaniu. Z obu stron jest to ceratka. Dlatego też śliniak nie przecieka i łatwo go zmyć pod bieżącą wodą lub chusteczką nawilżoną. Kieszonka to super rozwiązanie zwłaszcza dla starszych maluszków które próbują jeść same co nie trafi do buzi ląduje w kieszeni nie na kolankach. Śliniak jest bardzo cieniutki po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca. Materiał z którego jest wykonany jest bardzo delikatny i miły w dotyku nie sztywny. Co jest ważne by razem z dzieckiem współgrał. Jest na tyle szeroki przy szyjce że mimo iż Mój syn ciągle kręci głową w poszukiwaniu psa lub coś opowiada i pokazuje ramiona zostają czyste co się ceni nie wszystkie śliniaki potrafią ochronić ubranie na ramionach. Zapięcie na rzep więc maluch jest w stanie po posiłku sam sobie go odpiąć. Rzep dobrze trzyma jak na tą firmę przystało. Śliniak można zakupić w kilku wzorek dla chłopców jak i dla dziewczynek, aczkolwiek wydaje mi się że ich kolorystyka odpowiada i jednym i drugim ważne że są urocze rysunki.

Nasza ocena 5

Śliniak super szkoda że nie ma rękawów, ale nie można mieć wszystkiego

Canpol babies z kieszonką.


Cena:

Kupowaliśmy w sklepie stacjonarnym 11zł. Troszkę wygórowana naszym zdaniem jak na taką jakość

Funkcjonalność wygląd:

Śliniak jak u poprzednika jest ładny, posiada kieszonkę na resztki jedzenia wypadające z buzi. Łatwo się myje nie przecieka. I na tym koniec podobieństw. Śliniak jest zrobiony z dość sztywnej ceraty nie jest za przyjemny w dotyku i po dłuższym użytkowaniu składaniu itp zaczyna być widać jego zużycie. Kolory z marchewki czy też buraka które trzeba się troszkę postarać by domyć. Śliniak jest wiązany co u maluszka leżącego lub siedzącego nie przeszkadza, ale jeśli chodzi o starszaka nie łatwo jest mu go wywiązać gdy na widok pysznego obiadu nie może wysiedzieć. Drugi minus to ramiona niestety nie jest on już tak ruchomy jak poprzednik dlatego często jedzenie ląduje pod nim w "dekolt" lub buźka wyciera się w ramiona. No i dziecko samo go nie zdejmie do mojego syna strasznie denerwuje gdy sam chce po sobie posprzątać i ogarnąć po jedzonku

Nasza ocena 4

Śliniak nawet fajny ale jak na cenę to mógłby być z bardziej elastycznego materiału i producent powinien zastanowić się nad zapięciem

Śliniak F&F przekładany przez głowę.


Cena:

Trudno mi powiedzieć gdyż dostaliśmy go w prezencie około 25 zł jest to dwu pak.

Funkcjonalność wygląd:



Śliniaki są ładne całe materiałowe. Z jednej strony bawełna z drugiej frota jak widać na obrazku wyżej. W sumie nie przeciekają ale są dość krótkie dlatego dziecko jedzące samo na pewno spodnie ubrudzi. Nie kryją ramion co jak już wspominałam to spora wada. Jeśli chodzi o pranie no to niestety trzeba zaprać i poczekać aż wyschnie zimą trzeba mieć kilka żeby starczyło. No i moim zdaniem niby zaleta ale też wada śliniak przekładany przez głowę niby szybko jednak za szybkość się płaci trzeba go pociągnąć do tyłu by zakrywał dekolt. I gwarantowane jest że resztki posiłku podczas zdejmowania zostaną na twarzy dziecka.

Nasza ocena 3

Do ślinienia się czy wypicia wody soczku idealne, do kaszki też się nadaje do do kolorowych zupek bym się zastanowiła

Śliniaki F&F zapinane na nap.


Cena:

19zł trzy pak.

Funkcjonalność i wygląd:

Śliniaki są dość małe dla maluszków idealne. Jednak do jedzenia większych obiadów gdy dziecko samo próbuje już się nie nadają połowa zostanie na ubraniu pod spodem chronią tylko okolice dekoltu. Wygląd i kolorystyka zachęcają dziecko zrobione są z miłej w dotyku tkaniny taka sama z obu stron bawełna z tyłu nie ma nadruku. Pranie jak poprzednio ręcznie lub w pralce no i okres schnięcia.

Zapinane na nap łatwo się zakładają i zdejmują. Mój synek z łatwością zdejmuje go sobie po owocku.

Nasza ocena 3

Dla maluszków do soczku lub ślinienia się super, na początki jedzenia też się nadają jednak na dłużej już nie bardzo, chyba że dajemy owoc w rękę to też się dobrze sprawdzają.

I nasze ostatni miejsce które bardzo mnie zawiodło

Fartuszek Ikea z rękawem i kieszonką



Cena:

W sumie to nawet nie pamiętam. Pakowane po dwa.

Funkcjonalność wygląd:

Wygląda ładnie jest kolorowy. Posiada rękawy co się ceni oraz kieszonkę. Tkanina i tu się zaczyna piszą na tronie że nie przemaka itp. Pierwsza zupa nasza wszystko mokre brudne i fartuszek i body pod spodem mówimy temu stanowcze nie.

Zapięcie rzep ale jak widać na zdjęciu śmieci świetnie zbiera ale nie trzyma. W fartuszku można jeść malować farbami itp. Nie zgodzę się co najwyżej kredki bym dała.

Nasza ocena 1

Szkoda pieniędzy chyba że chcemy ubranie ochronić przed kredkami.




poniedziałek, 14 września 2015

Tommee Tippee Bidon ze słomką "Active"

Dzisiaj testujemy nasz bidon ze słomką Tommee Tippee.
Jak każdy maluch Oli jest dość uparty i ma swoje przemyślenia przygodę z kubkami zaczęliśmy gdy skończył 9 miesięcy wtedy też zakupiłam pierwszy kubek ze słomką oczywiście nie chciał z niego pić. Poczytałam trochę i uznałam skoro nie słomka to na pewno Lovi 360 będzie idealnie co zrobił mój szkrab, postanowił że jednak kubek ze słomką mu bardziej odpowiada i Lovi teraz sobie leży w koncie, a my mamy już trzeci z kolei bidon. Może ten okaże się idealny?





Długo szukałam jakiejś sensownej opinii, recenzji rodziców jednak nie miałam do końca pewności czy kubek będzie dobry poprzednie dwa przeciekały, a po dłuższym użytkowaniu nie dało ich się szczelnie zakręci przez co synek ciągle tworzył powódź w łóżeczku. Producent Tommee Tippee zapewnia, że kubek nie przecieka, jest łatwy w obsłudze higieniczny trwały i tysiąc innych zalet co my na to? a właśnie to:

Szczelność oceniam na 4

 Bidon w sumie na początku w cale nie przeciekał podobno za sprawą tego oto zaworku. I fakt nie przecieka gdy kubek się nie przewróci albo nie jest potrząsany w pozycji słomką do dołu.
Po nalaniu wody przekręciłam bidon i poleciały dwie kropelki na tym koniec. Jednak mój tester udowodnił mi że woda popłynie ze wszystkiego, przekręcił kubek zaczął nim machać i ot co cała podłoga zalana. Druga sytuacja bidon przekręcił mi się w torebce do pozycji leżącej niestety torebka lekko zalana.
Wniosek kubek szczelny o ile nim nie potrząsamy i znajduje się w pozycji stojące.

Trwałość i Wygląd oceniam na 5-



Nasz kubek ma trzy tygodnie i przeżył już nie jedno, a mimo to nie widać na nim śladów jego użytkowania. Do tego jak na razie nie pojawił się problem przy zakręcaniu bidonu. Nie stracił on szczelności przy nakrętce co się ceni inne tańsze modele po dwóch tygodniach było już dość trudno dokręcić. Bidon wygląda uroczo kolorami kusi dziecko no i zawsze jest fajnie mieć coś ładnego. Słomka jest miękka i nie podrażnia dziąseł dziecka, a równocześnie jest trwała i mimo ciągłego podgryzania jej nie posiada ani jednego śladu zęba. Kubek ma kształt idealny dla dzieci w wieku 12+ wydaje mi się jednak że mniejsze dzieci też sobie poradzą. Można też dokupić uchwyty aby łatwiej było łapać dziecku. Oli od początku pije z bidonów 12+ i daje radę bez dodatkowych uchwytów.
Wadą jednak jest fakt iż nie widać ilości płynu który znajduje się w bidonie co u małych niecierpliwych smyków może wywoływać zdenerwowanie. Za każdym razem gdy chcę spojrzeć ile synek ma jeszcze wody muszę potrząść bidonem lub zdjąć nakrętkę i sprawdzić, a to trochę męczące.

Termoizolacja 5

Jak widać kubek za przezroczystą osłonką posiada plastikowy pojemnik docelowy do którego nalewa się napój. Na razie nie sprawdzałam czy kubek trzyma ciepło. Jednak na pewno nie nagrzewa napoju. Temperatura wody (pokojowa) w kubku utrzymuje się bez problemu mimo 35 stopniowych upałów jakie jeszcze gościły gdy zaczęliśmy używać kubeczka więc nie ma strachu że nalany soczek lub inny napój nagrzeje się, przez co też szybciej popsuje.

Mycie, higiena oceniamy na 4+

 Należy też wspomnieć iż kubek można rozłożyć oraz myć w zmywarce ja osobiście wolę umyć ręcznie i sparzyć. Bidon jest łatwy w obsłudze aczkolwiek jak zdemontowałam zaworek i słomkę to w pewnym momencie miałam wizję kupowania nowego kubka gdyż zaworek nie jest tak łatwo zamontować. Potrzeba do tego trochę siły. Zamknięcie bidonu tak zwany "pstryczek" chroni słomkę przed zabrudzeniami, a kształt przykrywki po zamknięciu umożliwia położenie jej bez obawy że nam "ucieknie" i wewnętrzna część słomki się nam zabrudzi. Co jak dla mnie jest ważne ponieważ nie raz zbierałam z podłogi przykrywki i musiałam je ponownie myć lub kombinować o co oprzeć by nie uciekły.

Cena 

Mi osobiście udało się kupić bidon za 22 zł na allegro (cena bez kosztów dostawy gdyż i tak zamawiałam inne rzeczy) ceny w sklepach stacjonarnych to około 30 zł więc w sumie nie jest tak źle w porównaniu z ceną termoizolacyjnego bidonu Aventu. Lepiej czasem zainwestować niż tak jak my co 2 miesiące zmieniać bidon, a wychodzi się na tym w końcowym podsumowaniu gorzej.

Ogólna ocena naszego bidon 4
Bidon fajny ładny trwały jednak trochę przecieka i nie widać ilości płynu co działa na jego niekorzyść wniosek nie ma ideałów.



Uwaga!:

Po dłuższym użytkowaniu zauważyliśmy że kubek "wybucha" przez słomkę podczas nalewania ciepłych napojów. Co nie powinno mieć miejsca gdyż producent mówi tu o utrzymywaniu ciepła napoju. Tylko jak ma utrzymać skoro od około wysokości 3/4 kubka słomka tego nie wytrzymuje i strzela wodą. Ostatnimi czasy zauważyliśmy też że zaworek się zacina nie wiem czy przez fakt że kubek ma już trochę czy dlatego że to jego naturalna wada. Jednak za tą cenę nie powinno mieć to miejsca naszym zdaniem.